21-11-2004 Rozmowa o Śródodrzu
Miasto nie chce wykorzystać projektu, który został wypromowany, a my jesteśmy przekonani co do jego sensowności, dlatego pracujemy dalej.
Chodzi przecież o to, żeby coś zaczęło się dziać na Śródodrzu - mówi Grzegorz Ferber, prezes Konsorcjum Śródodrze.
Rozmowa z Grzegorzem Ferberem o Śródodrzu. |
Kinga Konieczny: Co się stało z waszą koncepcją?
Grzegorz Ferber, prezes Konsorcjum Śródodrze: Nie tylko nadal jest, ale nawet powiększyła się grupa osób zainteresowanych tą sprawą. Konsorcjum spotyka się regularnie, są opracowywane nowe metody podejścia do tematu. Odbywają się prezentacje wizji dla inwestorów i grup architektów, np. w ten weekend trójka kolegów spotyka się z architektami w Gdańsku.
Co z tego wynika?
- Konkrety będą. Myślę, że jeszcze w tym miesiącu będzie można je ujawnić.
Jak to się ma do tego, co robi na Śródodrzu miasto?
- Nijak. Mieliśmy nadzieję, że przygotowany przez nas projekt teoretyczny zostanie wykorzystany do promocji Szczecina. Liczyliśmy na kontakt z miastem. Ten kontakt został zadeklarowany, ale na tym się skończyło. Z prasy wiemy, że współpraca nie nastąpi. Miasto interesuje się tylko częścią Łasztowni przydatną z punktu widzenia regat i zamierza wykorzystywać ją przez trzy dni podczas imprezy. A nam chodzi o to, żeby regaty były detonatorem, początkiem, szansą dla kolejnych inwestycji. Tylko spójna wizja Śródodrza może to zagwarantować, inwestorzy muszą znać pomysł na to miejsce. Inaczej regaty nic miastu nie dadzą.
Wciąż jesteście przekonani, że warto o to walczyć?
- Jestem pewien, że w pewnym momencie waśnie urzędnicze zostaną zawieszone na kołku, bo to, co zaproponowaliśmy, jest oczywiste i nikt tego nie zakwestionował. Chcemy poszerzyć konsorcjum o dzierżawców, właścicieli terenów na Śródodrzu i inwestorów nimi zainteresowanych. Mamy nadzieję, że będzie to miało przełożenie na konkretne inwestycje. Po prostu zaczniemy pracować nad poszczególnymi elementami naszej wizji i powoli wprowadzać je w życie.
Miasto nie chce wykorzystać projektu, który został wypromowany, a my jesteśmy przekonani co do jego sensowności, dlatego pracujemy dalej. Chodzi przecież o to, żeby coś zaczęło się dziać na Śródodrzu.
Dziękujemy Gazecie Wyborczej w Szczecinie za udostępnienie tekstów archiwalnych.
|