8-12-2004 List intencyjny ws. Łasztowni
Miasto założy z dwoma portami spółkę na wyspie. Albo i nie założy. Tak wynika z podpisanego we wtorek listu intencyjnego.
W zaniedbanej, acz niezwykle malowniczej oborze w kompleksie starej rzeźni w Porcie Rybackim "Gryf" list podpisali prezydent Marian Jurczyk, prezes Zespołu Morskich Portów Szczecin i Świnoujście Dariusz Rutkowski i prezes Gryfa Krzysztof Derbiszewski. |
- Tu na razie jest rumowisko, ale będzie San Francisco, Hamburg, Rotterdam - ogłosił Derbiszewski.
Z dokumentu, który wyraża tylko wolę współpracy (nie ma mocy prawnej), wynika, że oba porty, miasto oraz Fundusz Wspierania Rozwoju Gospodarczego Miasta Szczecina chcą wspólnie zagospodarować zdegradowane tereny portowe na Łasztowni. Chodzi o nabrzeże Starówka, starą rzeźnię (kompleks 32 budynków po byłych zakładach mięsnych) oraz mniej atrakcyjne działki należące do miasta. W przyszłości mógłby tu powstać tzw. waterfront, czyli nadbrzeżna dzielnica łącząca funkcje portowe (np. przystanie jachtowe, terminal promowy) z miejskimi (handel, hotele, placówki kulturalne, mieszkania).
O spółce, która ma zarządzać Łasztownią, jest mowa w punkcie czwartym listu. Strony "rozważą" jej powołanie. Jeśli jednak okaże się, że nie pozwala na to prawo (z Ustawy o portach i przystaniach morskich wynika, że ZPMSiŚ nie może angażować się w takie działania; również miasto nie powinno realizować przedsięwzięć komercyjnych), skończy się na "innych formach współpracy". Takie zapisy obniżają rangę porozumienia. Do niedawna wiceprezydent Jerzy Krawiec mówił tylko o liście intencyjnym w sprawie spółki (jej powstanie, ma być remedium na trudności wynikające z zawiłych praw do gruntów na wyspie), może skończyć się na współpracy przy rewitalizacji.
Podpisany wczoraj dokument jest ważny do końca przyszłego roku. W tym czasie strony nie będą na własną rękę rozmawiać z żadnymi inwestorami.
Dlaczego na uroczystości nie było architektów?
Na uroczystość podpisania listu intencyjnego nie było nikogo z konsorcjum architektów, które opracowuje całościową koncepcję zagospodarowania Łasztowni.
- Do listu intencyjnego potrzebni są właściciele gruntów - tłumaczy wiceprezydent Jerzy Krawiec. - Myśl urbanistyczna będzie potrzebna w kolejnym etapie. Nic nie stoi na przeszkodzie, by ją wtedy wykorzystać.
- Zaproszono wielu gości. Dlaczego nie architektów?
Krawiec: - Nie odpowiem na to pytanie. To port Gryf jest tutaj gospodarzem.
- Nam są potrzebni ludzie, którzy chcą coś zbudować. Konsorcjum ma wizję, zresztą bardzo ładną, ale to tylko wizja - mówi prezes Gryfa Krzysztof Derbiszewski. - Nie ma tu z nami wielu osób zainteresowanych Łasztownią. Ale to nie my, tylko miasto zapraszało gości.
Brak zaproszenia nie dziwi Grzegorza Ferbera, prezesa Konsorcjum "Śródodrze": - Wszystkie inicjatywy, jakiekolwiek by one były, muszą mieć w tym mieście charakter urzędowy, a nie społeczny. To nie jest nietakt ze strony włodarzy miasta, bo nietakt jest wtedy, gdy ktoś coś przeoczy. A to jest działanie celowe i konsekwentne.
Dziękujemy Gazecie Wyborczej w Szczecinie za udostępnienie tekstów archiwalnych.
|