8-03-2005 Wątpliwości wokół przetrgu
Czy przetarg na koncepcję zagospodarowania Śródodrza miała wygrać z góry wybrana firma? Nie wiadomo. Wiadomo natomiast, że sam przetarg budzi wiele wątpliwości specjalistów. Bo czy można w kilka dni zaprojektować całą Łasztownię? - Tylko jeśli wcześniej znało się warunki przetargu - uważa jeden z oferentów.
|
Dziwne jest również to, że przetarg dotyczący obszaru, który w przyszłości ma stać się miejscem jednej z największych - jeśli nie największej - inwestycji w mieście, zainteresował tylko dwie firmy. Dlaczego? Już wiemy, że jego wyśrubowane warunki mogli spełnić tylko nieliczni - ci, którzy wcześniej mieli dostęp do dokumentacji Śródodrza, a zwłaszcza Łasztowni, a do tego zaproponowali cenę niższą od pułapu wyznaczonego przez miasto.
Udało się to jednej firmie.
Dwie oferty
Przetarg na opracowanie planu operacyjnego zagospodarowania Śródodrza został ogłoszony w lutym. Cel - wyłonić firmę, która przygotuje koncepcję, na podstawie której sporządzony zostanie plan przestrzennego zagospodarowania Śródodrza. Dziś obszar ten nie ma takiego planu, a to uniemożliwia jakiekolwiek inwestycje.
W ubiegły piątek otwarto oferty. Były tylko dwie. Jedna - biura Redan, członka Konsorcjum Śródodrze, które od kilku miesięcy zajmuje się tym terenem. Druga - niemieckiej firmy doradczej Prostadt, która oficjalnie ze Szczecinem dotąd nie współpracowała.
Początkowo w opinii komisji przetargowej tylko firma Prostadt spełniła warunki przetargu i ona była typowana na zwycięzcę. Niedługo potem jednak (już po pytaniach dziennikarza "Gazety") komisja uznała, że Prostadt nie spełnił wymagań formalnych. Cały przetarg unieważniono. Ale po kolei.
Szczegółowe zamówienie
- Mała liczba ofert była dla nas zaskoczeniem - twierdzi Grzegorz Zimnicki, wicedyrektor wydziału urbanistyki i administracji budowlanej UM, który przetarg ogłaszał. - To nie jest trudne opracowanie.
Specjaliści mają jednak wątpliwości. Ich zdumienie budzi już samo sformułowanie "opracowanie planu operacyjnego zagospodarowania Śródodrza". - W urbanistyce nie ma takiego pojęcia jak "plan operacyjny" - dziwi się dr Jan Tarczyński z Politechniki Szczecińskiej, architekt i urbanista, wieloletni główny architekt Wrocławia.
Dopiero po przeanalizowaniu kolejnych warunków przetargu można ocenić zakres prac. - Jest to bardzo szczegółowe zamówienie, w praktyce znacznie przekraczające cel postawiony w przetargu - twierdzi chcąca zachować anonimowość szczecińska urbanistka, która zajmowała się planami przestrzennego zagospodarowania dla Szczecina. - Nie rozumiem tego przetargu.
Według niej tak sformułowane warunki świadczą o tym, że miasto samo ma wystarczającą wiedzę i możliwości, aby przygotować opracowanie mające posłużyć jako podstawa do stworzenia planu zagospodarowania przestrzennego. Nie potrzeba przetargu, nie trzeba wydawać 100 tys. zł.
Karkołomny termin
Przetarg jednak się odbył. Mimo szczegółowego zamówienia miasto dało niewiele czasu na jego realizację. Wprawdzie na opracowanie całej koncepcji zagospodarowania Śródodrza dało 90 dni, jednak zaznaczyło, że część dotyczącą Łasztowni chce mieć już 29 marca. Po odliczeniu czasu niezbędnego na wyłonienie zwycięzcy przetargu i podpisanie umowy zostaje w praktyce kilka dni. Czy architekci, którzy dotąd nie mieli dostępu do dokumentacji Łasztowni, mogliby zdążyć?
- Biorąc pod uwagę zakres prac, które trzeba wykonać w przypadku Łasztowni, to termin karkołomny - uważa dr Jan Tarczyński. - Ogranicza możliwości tych, którzy startują od zera. Można się spodziewać, że na udział zdecyduje się ten, kto ma już coś przygotowane.
Grzegorz Ferber, szef konsorcjum Śródodrze, które w przetargu reprezentował Redan, mówi otwarcie: - Zdobycie niezbędnych informacji i ich uzgodnienie jest niemożliwe w dziewięć dni, bo tyle faktycznie zostaje na pracę. Według mnie byłoby to możliwe tylko w sytuacji, kiedy firma startująca w przetargu znałaby wcześniej jego warunki. My zmieścilibyśmy się w terminie tylko dlatego, że dysponujemy podkładami geodezyjnymi, inwentaryzacją obiektów, mamy bardzo dobre rozeznanie terenu, ale rozpoznanie tego zajęło nam rok!
Wcześniejsze kontakty z miastem
Jak wobec tego konkurencyjny Prostadt poradziłby sobie z opracowaniem koncepcji w kilka dni? Jak się dowiedzieliśmy, już kilka miesięcy temu firma złożyła w Urzędzie Miejskim swoją ofertę współpracy i doradztwa przy rozwoju terenów Łasztowni i terenów lotniska w Dąbiu. Zaproponowała kompleksową usługę: od przygotowania koncepcji urbanistycznej wyspy, przez poszukiwanie inwestorów dla niej, pośrednictwo w zbywaniu im działek, po medialną obsługę realizacji inwestycji. Miasto tę ofertę przeanalizowało. Dotarliśmy do tej analizy. Jest w niej mowa nawet o prowizji dla Prostadt za grunty zbywane na Łasztowni. W dokumencie czytamy: "Takie rozwiązanie byłoby korzystne dla obu stron, gdyż gwarantowałoby dążenie wykonawcy do zapewnienia jak najwyższej ceny sprzedaży nieruchomości". Rozmowy były trzymane w tajemnicy.
Działo się to w czasie, gdy Konsorcjum Śródodrze powoli traciło sympatię miasta, a po korytarzach magistratu chodziły plotki o rozmowach w sprawie Łasztowni z "jakąś niemiecką firmą".
- Wydaje mi się, że wtedy po raz pierwszy padła nazwa Prostadt - przypomina sobie radna Małgorzata Jacyna-Witt.
Po takich konsultacjach firma przystąpiła do przetargu. Na dodatek akurat wyspa, którą był zainteresowany Prostadt, ma być zaprojektowana najszybciej.
Prostadt - bez komentarza
Głównym kryterium przetargu była cena - do 100 tys. zł. Redan odpadł na starcie, bo chciał ponad 140 tys. zł.
- Suma wynika z naszych wyliczeń - tłumaczy Michał Czasnojć, prokurent biura Redan. - Oczywiście wszystko można zrobić taniej. Jednak przy niższej cenie nie moglibyśmy zapłacić pracownikom i podwykonawcom stosownie do wykonanej pracy.
Czy 140 tys. zł to dużo? Gdy latem ubiegłego roku gmina Gryfino ogłaszała podobny przetarg na zagospodarowanie swojego nabrzeża (ok. 100 ha powierzchni - obszar trzy razy mniejszy od Śródodrza) ustaliła cenę na pułapie 40 tys. euro (po ówczesnym kursie daje to 180 tys. zł), z czego większość pochodziła z funduszu PHARE.
Tymczasem Prostadt w przetargu na Śródodrze trafił z ceną z nawiązką - zaproponował 80 tys. zł. Jako jedyny więc spełniał warunki przetargu. Chcieliśmy się dowiedzieć, jak firmie udało się skalkulować swoją usługę na poziomie 80 tys. zł. Pytaliśmy też o dotychczasowe kontakty z Urzędem Miejskim. Zadzwoniliśmy do siedziby w Berlinie.
- Żadnych komentarzy, dopóki nie dostaniemy informacji z Urzędu Miejskiego na piśmie - powiedział przez telefon przedstawiciel Prostadtu, odmawiając także podania swojego nazwiska.
Nowy przetarg
W poniedziałek po południu komisja przetargowa niespodziewanie unieważniła przetarg. W ofercie firmy Prostadt komisja doszukała się uchybień formalnych - na kilku dokumentach brakowało podpisów i pieczątek.
Komisja złożyła wniosek o ogłoszenie nowego przetargu.
|