25-03-2005 Dyskusja o sercu Szczecina
W dyskusję o kondycji Szczecina, słabej promocji i braku zapału przerodziła się debata, która miała odpowiedzieć na pytanie, jak stworzyć serce miasta. Młodzi szczecinianie zaprosili do niej m.in. Grzegorza Ferbera, Jacka Piechotę i Artura Daniela Liskowackiego.
|
Spotkanie odbyło się w czwartkowe popołudnie w Klubie 13 Muz. Przyszło wielu uczniów i studentów, a z zaproszonych gości m.in.: minister Jacek Piechota, architekt Grzegorz Ferber, pisarz i dziennikarz Artur Daniel Liskowacki. Urząd Miejski reprezentowali (milcząco, bo głosu w dyskusji nie zabrali) Rafał Waszczuk z zespołu miejskiego konserwatora zabytków (w zastępstwie Anny Nowak) i Grzegorz Zimnicki, zastępca dyrektora wydziału urbanistyki i administracji budowlanej.
Debata miała odpowiedzieć na pytanie: jak stworzyć serce Szczecina i od serca się zaczęła, choć część rozmówców wolała raczej określenie "zastawka" (Artur Daniel Liskowacki), "reanimacja" (Grzegorz Ferber), "krwiobieg" (Dariusz Wojcieszek z Urzędu Morskiego). Ale szybko zdominowały ją inne wątki, głównie dotyczące kondycji Szczecina. Władzom miasta i mieszkańcom uczestnicy dyskusji wytknęli słabą promocję miasta, marazm, brak wspierania dobrych pomysłów, sentymenty, z których niewiele wynika, wieczną dyskusję, która donikąd nie prowadzi. Artur Daniel Liskowacki ukuł nawet określenie: "ferment Ferbera" - nazywając tak przywrócenie świadomości Szczecina tematu Śródodrza [konsorcjum, którego Grzegorz Ferber był inicjatorem, przygotowało koncepcję zagospodarowania wysp - red.], zastrzegając jednocześnie: - Ferment Ferbera to mało. Intelektualnych rozmów nam wystarczy. Musimy zacząć działać, wywierać nacisk, rozliczać z obietnic.
Spotkanie w 13 Muzach zorganizowało stowarzyszenie młodych szczecinian "Inicjatywa Młodych".
Głosy w dyskusji
O wizjonerskich pomysłach i ich promocji
Arkadiusz Litwiński, radny: Jeżeli rodzą się idee, nawet wizjonerskie - to dobrze, bo są w stanie wywołać entuzjazm. To właśnie jest sukcesem Grzegorza Ferbera i jego współpracowników. Nie pamiętam, żeby jakakolwiek idea tak bardzo zainteresowała mieszkańców - o Śródodrzu dyskutuje się i w myjni samochodowej, i na uczelniach.
Jacek Piechota: Pamiętam, jak Wrocław starał się o organizację Expo - pomysł nierealny, skazany na porażkę, ale przekonali wszystkich, że warto próbować. Dostali dofinansowanie z budżetu państwa - 5 mln zł, które wykorzystali do ostatniego grosza. Promowali nierealne inwestycje - ale jak fantastycznie! Wypromowali się w świecie, stali się centrum uwagi - to procentuje.
Każdy pomysł jest dobry - i magnolie, i dinozaury, i Śródodrze - tylko trzeba go sprzedać światu. My tego nie robimy. Nam w kraju zazdroszczą naszego położenia, możliwości z tym związanych i nie mogą zrozumieć, dlaczego nie wykorzystujemy ich. Prezydent Wrocławia dzwoni do mnie z jakąś sprawą regularnie co dwa-trzy tygodnie, a prezydent Szczecina nie robi tego w ogóle. Mam ciśnienie z innych stron Polski. Od nas - niekoniecznie.
o regatach The Tall Ships' Race 2007
Jacek Piechota: Szczecin będzie miał regaty - wielka szansa promocyjna dla miasta, tylko, że dotąd nikt stąd do mnie w tej sprawie nie przyszedł, a przecież z ministerstwa będzie pochodzić część środków na tę imprezę.
Grzegorz Ferber: Do regat zaledwie dwa lata. Ja zadałbym sobie raczej pytanie, jak się w takiej sytuacji nie ośmieszyć?
o sercu miasta
Grzegorz Ferber. - Najważniejsze, żeby zaistniała wiara, że w mieście da się coś zrobić, a wtedy serce się samo znajdzie.
Dziękujemy Gazecie Wyborczej za udostepnienie materiałów.
|