2-11-2005 O Nowej Kaskadzie
O co chodzi w sprawie Kaskady? Wiceprezydent Zalewski kilkanaście dni temu oświadczył, że nigdy nie powstanie. Wczoraj prezydent Marian Jurczyk powiedział, że inwestycja ruszy przed końcem jego kadencji.
|
Dwa tygodnie temu wiceprezydent Zbigniew Zalewski podczas spotkania z radnymi stwierdził, że "centrum handlowe Kaskada to mrzonki, a ci, którzy przez trzy lata zwodzili prezydenta, obiecując, że ta inwestycja zostanie zrealizowana, byli nieuczciwi". Dodał, że "jeżeli minister skarbu sprzedałby nam budynek Odry za 17 mln złotych, od razu poszedłby do więzienia".
We wcześniejszej wypowiedzi dla "Gazety" stwierdził, że Szczecin do terenu, na którym miałaby stanąć Kaskada, ma takie same prawa jak Zagłoba do Niderlandów. Zwrócił uwagę, że interesująca ECE działka należy teraz do kilku właścicieli (marszałka, Skarbu Państwa, banku, inwestorów prywatnych) i że najpierw trzeba by ją scalić.
Największym kłopotem - zdaniem wiceprezydenta - jest wykupienie Zakładów Odzieżowych "Odra" od Skarbu Państwa. Wprawdzie miasto ma na ten cel 17 mln zł i zakłada, że do transakcji dojdzie bez przetargu, ale więcej (22 mln zł) za Odrę oferuje kielecka firma Echo Investment. Właściciel Galaxy przebija miasto, bo - jak powszechnie się przypuszcza - chce zablokować powstanie konkurencyjnego centrum handlowego. Echo Investment uważa, że ministerstwo powinno sprzedać Odrę w przetargu publicznym. Zalewski jeszcze dwa tygodnie temu myślał podobnie, mówiąc, że minister skarbu trafi za kratki, jeśli sprzeda Odrę miastu.
Wczoraj w rozmowie z Radiem Szczecin Jurczyk zapowiedział, że prace nad budową galerii handlowej w kwartale między ul. Niepodległości, Obrońców Stalingradu i św. Wojciecha ruszą za jego kadencji.
Zaraz też ton w sprawie Kaskady zmienił Zalewski. Słowa "mrzonki, Niderlandy, więzienie" zamienił na "lobbing, konkretne rozmowy, zdecydowane przyspieszenie". - Wszystko zależy od Ministerstwa Skarbu Państwa - tłumaczył nam w środę po południu. - Resort musi nam w końcu powiedzieć, czy i jak chce sprzedać Odrę.
Wiceprezydent już wybiera się do Warszawy, by na miejscu przekonać nowego ministra skarbu do sprzedania budynku Szczecinowi. Zalewski liczy na pomoc szczecinianki w rządzie Teresy Lubińskiej. Czy słusznie? Prof. Lubińska nie była dotąd entuzjastką nowej Kaskady: "Jesteśmy przeciwni wchodzeniu miasta w spółki z przedsiębiorstwami komercyjnymi" - argumentowała w 2003 r. swój brak poparcia dla spółki miasta z ECE.
Zalewski tym się nie zraża. W rozmowie z "Gazetą" obsypał Lubińską komplementami, mówiąc, że powinna wiedzieć, jak potrzebna miastu jest ta inwestycja.
Skąd wcześniejsze opinie o "Niderlandach" i "mrzonkach"?
- Scalanie przez miasto poszczególnych działek to karkołomna operacja, no ale skoro już tak daleko zaszliśmy, to trzeba ją dalej realizować - tłumaczy teraz.
Co na to wszystko ECE? Jan Dębski, dyrektor ECE Polska, na pytanie, czy rozumie, o co chodzi w tym przejściu Zalewskiego od czarnowidztwa do entuzjazmu, zaśmiał się. - Nie mam pojęcia. Na ostatnim roboczym spotkaniu z zarządem miasta (na początku października na Międzynarodowych Targach Nieruchomości w Monachium) odniosłem wrażenie, że będziemy dalej współpracować.
- Wyszliśmy sobie naprzeciw i w wielu punktach jesteśmy dogadani - przyznaje Zalewski.
Według Dębskiego pozostaje tylko czekać na decyzję Ministerstwa Skarbu Państwa. Scalenie reszty gruntów nie jest według niego problemem, bo właściciele są gotowi ich się pozbyć.
- Czy ECE nie straci cierpliwości? (sprawa ciągnie się od 2001 r.)
- Jesteśmy bardzo cierpliwi - zapewnia Dębski.
|