3-11-2005 Gdzie jest serce Szczecina?
Dla mnie to duży obszar, z wyraźną osią, na którą nanizane są miejsca aktywności i z siateczką strefy pieszej do tej osi przylegającą - tak serce Szczecina widzi Helena Freino, urbanistka
|
W ubiegłym tygodniu była gościem Forum Dyskusyjnego "Gryf", które skupia przedstawicieli różnych profesji - m.in. naukowców, duchownych, dziennikarzy. Spotykają się raz w miesiącu w starej auli wydziału ekonomicznego, by rozmawiać o sprawach ważnych dla Szczecina. Tym razem debatowano o sercu miasta. Helena Freino swoje wystąpienie nazwała poszukiwaniem fizycznego i mentalnego rynku Szczecina.
Bo rynek - jej zdaniem - to nie punktowe miejsce, ale obszar, z którym ludzie się identyfikują, chętnie tam przychodzą. Miejsce z tradycją i tożsamością, nadaną nie tylko, jak mówi, przez fizyczne środowisko zbudowane, ale przez wydarzenia mające tu miejsce. W tym kontekście rysuje się spory obszar centralnej części lewobrzeżnego Szczecina z wyraźną osią, na którą nanizane są miejsca aktywności i z siateczką potencjalnej strefy pieszej do tej osi przylegającą.
Skąd wzięła się ta oś i gdzie się zaczyna rynek?
- Dla mnie rynek, rozumiany nie tylko fizycznie jako plac otoczony zabudową, ale szerzej jako miejsca, w których ogniskuje się życie miasta, zaczyna się już przy amfiteatrze w parku Kasprowicza - mówi Helena Freino. - Jestem tam niemal codziennie i widzę, że to miejsce żyje. W amfiteatrze zawsze ktoś siedzi. Ludzie szczególnie polubili to miejsce po zadaszeniu amfiteatru.
• Kolejny punkt to pomnik trzech orłów i pomnik Papieża, który zwłaszcza ostatnio stał się miejscem ważnym.
- Zaobserwowałam tam ciekawą rzecz: pod orłami pojawia się czasem grupa młodych ludzi z instruktorem, która tańczy przy muzyce. To wspaniałe, kulturotwórcze. Jasne Błonia to miejsce, które ma charakter i religijny, i sportowy, i rekreacyjny - wylicza Helena Freino. - Widzę jak to miejsce aktywizuje się chociażby poprzez nową infrastrukturę, np. niedawno zmodernizowany plac zabaw w parku Kasprowicza.
• Idąc dalej osią al. Jedności Narodowej do pl. Grunwaldzkiego,
- Na tym odcinku nie ma kafejek, same pierzeje nie są aktywne, ale środek alei tak - zauważa urbanistka. - Natychmiast zmieniłabym nawierzchnię. Ten asfalt powinien zniknąć, w jego miejsce ładna posadzka, do tego jakieś ławeczki, żeby usiąść, zatrzymać się podczas spaceru.
• Pl. Grunwaldzki i ciągnąca się do pl. Lotników aleja fontann
To miejsce ma zdaniem Heleny Freino bardzo duży potencjał pod względem gastronomii. Ale powinna się ona ulokować na szerokich chodnikach przy budynkach, nie na środku, który jest stworzony do spacerowania.
- Jeżeli zatkamy go budkami, to zniszczymy ten potencjał - przestrzega.
• Pl. Lotników
- Ilekroć tamtędy przejeżdżam, widzę tam ludzi - mówi urbanistka. - Lubią to miejsce. Wiele osób mówi wręcz o placu Colleoniego, czyli pomnik nadał miejscu nową tożsamość. Ludzie się z tym zidentyfikowali. To sukces. Bo trzeba pamiętać, że samo, nawet najbardziej starannie zbudowane środowisko fizyczne, nie jest w stanie zagwarantować, że ludzie będą chcieli tam przebywać, jeśli będzie odcięte od korzeni. To właśnie stało się na Starym Mieście. Ludzie zwykli identyfikować miejsce z wydarzeniami, a ponieważ na nowym Starym Mieście żadnych wydarzeń nie było, nie miała czasu wywiązać się tradycja. Dlatego jeśli to miejsce ma ożyć, trzeba cały czas mieć pomysły na wydarzenia, koncerty, realizować je systematycznie i to w końcu zaowocuje.
Stare Miasto ma też inny problem: jest odcięte komunikacyjne od ciągów handlowych.
• al. Niepodległości, pl. Żołnierza i Zwycięstwa. I tu dochodzimy do pustego placu po Kaskadzie. Zdaniem urbanistki Galeria Kaskada, której budowę zapowiada się od kilku lat, to zły pomysł, na zagospodarowanie tego miejsca.
- Te dwa place, Żołnierza i Zwycięstwa, są miejscami węzłowymi - uważa. - Krzyżują się z trasami wjazdowymi do Szczecina poprzez Most Długi i Trasę Zamkową z ulicami: al. Wyzwolenia - al. Niepodległości - al. 3-go Maja. To, jak je zamkniemy kompozycyjnie, jaką architekturą, jest dla miasta bardzo istotne. Takie ważne mentalnie miejsca powinny być akcentowane architektonicznie.
Place mają też problem fizyczny - są źle skomunikowane ze starym miastem. To trzeba zmienić, bo oś się tu rwie.
• Jeśli uda się przedostać na drugą stronę, to dojdziemy do Starego Miasta, a stamtąd aż do Odry, z ważnym miejscem - Wałami Chrobrego i bulwarem nadodrzańskim i na drugą stronę, na wyspy, które są naturalnym przedłużeniem centrum. Tu oś się kończy.
Strefa piesza przylegająca do osi.
- Ale nie ten deptak, który mamy, tylko strefa piesza, pajęczyna uliczek - podkreśla Helena Freino. - To funkcjonuje na świecie, np. w Bilbao, Barcelonie, Monachium. Ale warto pamiętać, że w Monachium jeżdżą w strefie pieszej tramwaje i autobusy, natomiast my wyrzuciliśmy tramwaje z pierwszej części Wojska Polskiego. Gwiaździsty deptak? Oczywiście, ale to nie wystarczy. Ja bym zamknęła też odcinek al. Wojska Polskiego, oczywiście z rozwiązaniem ruchu dostawczego i parkingów dla mieszkańców stałych. To nie jest proste. Ale to trzeba zrobić. W końcu przed tą koniecznością staniemy.
* dr Helena Freino, urbanistka. Pracownik Instytutu Architektury i Planowania Przestrzennego Politechniki Szczecińskiej. Członek Rady Zachodniej Okręgowej Izby Urbanistów z siedzibą we Wrocławiu, członek Zarządu Towarzystwa Urbanistów Polskich o. w Szczecinie, członek Wojewódzkiej Rady Ochrony Zabytków woj. zachodniopomorskiego, członek PAN - Komisji Kształtowania Przestrzeni Polski Północnej.
|