13-05-2006 "Lepszy Szczecin" wg G. Ferbera
Szczecin może być lepszy! - rozmowa z Grzegorzem Ferberem, prezesem szczecińskiego oddziału Stowarzyszenia Architektów Polskich. |
Andrzej Kulej: Co powinno być motorem rozwoju Szczecina?
Grzegorz Ferber, prezes szczecińskiego oddziału Stowarzyszenia Architektów Polskich: Zaznaczyłem budowę nowoczesnej dzielnicy na Śródodrzu. Szczecin powinien śledzić rozwój miast, które też są lub były w kryzysie, np. Malmö. To miasto było w bardzo silnym kryzysie, a teraz jego rozwoju nic nie jest w stanie zatrzymać. Potrzebne są inwestycje, które będą kołem zamachowym. Dlatego musimy mierzyć wysoko; jak ktoś ma małego fiata, nie znaczy, że nie może planować rolls-royce'a. Nie możemy mówić, że śmiałe pomysły są utopią, bo nigdy nie dogonimy tych, którzy teraz są w czołówce. Żeby to zrobić, trzeba zakładać, że ich przegonimy.
Innym pomysłem jest pozostawienie lotniska w Dąbiu, bo to ożywiłoby teren wokół południowej części jeziora Dąbie. Tam powinny powstawać mariny, ośrodki żeglarskie, zimowe przystanie. Jest mało miast w Europie, które w swoim obrębie mają lotnisko, a w związku z ekspansją lotnictwa m.in. sportowego i prywatnego, transportu drobnych technologii takie lotnisko może być motorem rozwoju. Już teraz znajomi Szwedzi latają prywatnym samolotem na urlop, w czasie którego żeglują. To jest olbrzymia szansa. Niemcy zrobili lotnisko w Dąbiu, bo myśleli przyszłościowo i utopijnie. My też tak musimy.
Co z urodą miasta?
- Postawiłbym nie na remont dworca, ale na jego dostosowanie do dzielnicy, czyli wybudowanie zupełnie nowego obiektu z ciągami pieszymi i galeriami handlowymi. Nasz dworzec ma genialną ekspozycje na Śródodrze i rzekę - trzeba to wykorzystać. Jest to kolejna szansa, żeby udało się wszystko inne. Jeżeli rozstanie zrealizowana nowa wizja dworca jako centrum handlowo-biznesowego, to będzie to szansa, żeby udała się reszta, np. kwartały wzdłuż ul. Kolumba. One ruszą, gdy ruszy dworzec. Będzie on detonatorem rozwoju i pociągnie za sobą całe otoczenie. Oczywiście trzeba posprzątać miasto, ale to jest sprawa, nad którą nie trzeba się zastanawiać, ale ją robić. Powinniśmy się raczej skupić na szukaniu czegoś, co pozwoli nam wejść w przyszłość.
A jak się to przełoży na życie codzienne?
- Chciałbym, żeby Szczecin był miastem młodych i ambitnych. Jeżeli będziemy mieli dynamiczny rozwój, to on ściągnie młodzież z całego kraju i pieniądze - tak jak to teraz jest we Wrocławiu. Inaczej nie będzie po co przyjeżdżać. Cała reszta rzeczy, jak np. ścieżki rowerowe czy rozwój kadr, pójdzie za tym. Jeżeli zaczniemy się dynamicznie rozwijać, pociągnie to za sobą całą resztę.
Gdzie szczecinianie będą się bawić w przyszłości?
- Nie można zakładać budowania obiektów typu hala widowiskowa bez myślenia o tym, jak będzie ona wykorzystana. Dlatego proponowałbym na początek wymyślić jakąś imprezę, która mogłaby się tam odbywać. Powinniśmy wydawać pieniądze na kreatywność, a nie na obiekty, które będą stały bezużytecznie. Poza tym wymienione w ankiecie atrakcje istnieją już w innych miastach, my powinniśmy postawić na obiekt do konkretnego programu, który będzie potrzebował szczególnego obiektu. Na tyle atrakcyjnego, że mógłby stać się nową wizytówką Szczecina.
Kiedy Szczecin będzie lepszy?
- Gdy będziemy mieć śmiałą, nawet utopijną wizję rozwoju, która pozwoli śmiało spojrzeć w przyszłość i stanie się kołem zamachowym naszego rozwoju.
|