Jesteś tutaj: NowySzczecin » Aktualności

8-11-2006
Nowe centra starych miast


Pierwsze lata XXI wieku przyniosły Polsce prawdziwy boom na rewitalizację centrów miast, które odzyskują zaniedbane od półwiecza przestrzenie publiczne - place i deptaki. Podobnie zmienia się dzisiaj wiele miast na świecie.
Na przełomie XX i XXI wieku można by pomyśleć, że większość terenów w centrach istniejących już miast została zabudowana. A jednak wciąż powstają duże projekty urbanistyczne modyfikujące dawną tkankę miejską.
Niezwykłym przykładem jest tu Los Angeles, które jest miastem ogromnym i bardzo rozproszonym - nie ma w nim jednego miejsca, które można by uznać za centrum. W ubiegłym roku władze przeznaczyły blisko 2 miliardy dolarów na przemienienie Grand Avenue i jej okolic w serce miasta. Autorem pierwszej fazy projektu jest Frank O. Gehry (całość rozłożona jest na kilka etapów). Gehry mieszka i pracuje w Los Angeles od lat 50. XX wieku, jednak w swoim mieście zbudował jak dotąd niewiele. W 2007 roku rozpocznie budowę kilkunastu obiektów, które mają stać się "śródmieściem" Miasta Aniołów.

Jak sam Gehry przyznaje, jego celem było stworzenie miejsca, które "mówi językiem ludzi i jest zbudowane w ludzkiej skali". Dlatego, choć wzdłuż alei pojawi się kilka wysokościowców (będą w nich mieszkania i hotele), nacisk położony zostanie na przestrzenie publiczne - place i deptaki. Wszystkie one mają się krzyżować w okolicy istniejącej od 2003 roku Hali Widowiskowej Walta Disney'a (też projektu Gehry'ego, w jego charakterystycznym, dekonstruktywistycznym stylu) i kilku planowanych obiektów kulturalnych - m.in. sali koncertowej i Muzeum Sztuki Współczesnej.

Znana brytyjska pracownia Alsop Architects buduje nową dzielnicę wzdłuż nabrzeża w Singapurze. W miejscu dawnych terenów portowych domy mieszkalne i sklepy ustawiono wzdłuż tradycyjnie poprowadzonych niewielkich ulic. Jednak ze względu na klimat Singapuru (silne deszcze i wysokie temperatury) wszystkie one zostały... przykryte baldachimami. Ulice widziane z góry wyglądają tak, jakby rozpięto nad nimi dziesiątki ogromnych parasoli. Wykonano je z lekkiego tworzywa; w dzień chronią od deszczu i słońca, w nocy zaś - dzięki zamontowanym kolorowym reflektorom - iluminują ulice na wzór oświetlanych lampionami starych dzielnic chińskich. Takie otoczenie zachęca mieszkańców do spędzania czasu na zewnątrz. Połączenie w 2000 roku Danii i Szwecji mostem spowodowało konieczność rozbudowy nabrzeża Kopenhagi w jego bezpośrednim sąsiedztwie. Świetnie skomunikowane z dwoma stolicami Orestaden nabierze nowego wyrazu dzięki Danielowi Libeskindowi. To on zaprojektował owalny plac, który będzie sercem Orestaden. I znów architekt za cel postawił sobie stworzenie jak najatrakcyjniejszych przestrzeni publicznych. Według Libeskinda "plan ma być hołdem dla cywilizacji XXI wieku, ale jednocześnie ma się odnosić do architektonicznych tradycji Kopenhagi". Na dwóch krańcach placu powstaną łatwo rozpoznawalne drapacze chmur z biurami, pozostałe budynki będą jednak dużo mniejsze, a ulice wokół nich zostaną wyłączone z ruchu kołowego. Wysokościowce podkreślą śródmiejski charakter okolicy, jednak większość powierzchni zajmie zabudowa "w ludzkiej skali".

Moda na nowe starówki

Polskie miasta - po wojennych zniszczeniach oraz polityce urbanistycznej PRL-u - wciąż zmagają się z nowoczesnym zagospodarowaniem przestrzeni. Nadal w centrach straszą puste place albo tereny zajęte przez niepasującą do centrum zabudowę. Socjalistyczna wersja modernizmu w miejscu śródmiejskich placów widziała osiedla mieszkaniowe, nikt wtedy też nie myślał, by produkcję przemysłową odsuwać na obrzeża. W efekcie wiele miast zamiast centrum ma szeregi bloków albo opuszczone tereny przemysłowe. W latach 90. przeżyliśmy modę na "nowe starówki". W kraju, który właśnie odzyskał wolność, wydawało się oczywiste, że centrum miasta musi nawiązywać do stylów historycznych. W Szczecinie, Elblągu i Koszalinie powstały "Stare Miasta" - w miejscu zniszczonych w czasie wojny, w oparciu o tradycyjną siatkę ulic, mniej lub bardziej nawiązujące do przedwojennej zabudowy. W Gdańsku, tuż za Motławą i ulicą Długą, powstało osiedle wzorowane na tradycyjnym dla Pomorza budownictwie szachulcowym. Te pomysły nie do końca jednak się sprawdziły - fałszywa "stara" zabudowa nie jest już dziś atrakcyjna, a układ wąskich uliczek schodzących się na rynku nie przystaje do współczesnych wymogów komunikacyjnych. Te nieudane realizacje pokazują, że w XXI wieku należy szukać nowych rozwiązań, nawet jeśli dotyczą one istniejących już miast.

Śródmiescie dla ludzi

Pod koniec października ogłoszono wyniki konkursu na zagospodarowanie centrum Katowic. Szeroka Aleja Korfantego, łącząca rondo przy słynnym Spodku z Rynkiem (który dziś jest raczej dużą pętlą tramwajową) ma - według zwycięskiego projektu - stać się "kręgosłupem" miasta. Architekt Tomasz Konior, laureat I nagrody, podobnie jak jego zagraniczni koledzy, chce, by aleja wraz z przyległymi do niej placami stała się miejscem przyjaznym mieszkańcom. Liczne skwery z fontannami oraz placówki kulturalne (np. planowany Teatr Muzyczny) mają skłonić ludzi do odwiedzania centrum, a nowe budynki, które powstaną wzdłuż ulicy (wg Koniora każdy z nich powinien projektować inny architekt) powinny nadać jej charakterystyczny, nowoczesny rys. Władze Białegostoku jego obecny układ urbanistyczny nazywają wprost: "anarchią i chaosem w przestrzeni". Białystok nie ma rynku, a główne ulice miasta są jednocześnie trasami przelotowymi. Dlatego powstaje właśnie plan rewitalizacji: budowa obwodnicy śródmieścia pozwoli dwie główne ulice przemienić w deptaki, by serce miasta stało się miejscem spotkań i spędzania czasu przez mieszkańców, zaś pałac Branickich - najważniejszy gmach w mieście - ma zostać przemieniony w centrum kulturalne.

Kilka dni temu ogłoszono listę architektów zakwalifikowanych do konkursu na projekt Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie. Gmach ma być częścią nowego centrum stolicy - najbliższe otoczenie Pałacu Kultury, które dziś straszy blaszanymi halami targowymi i zniszczonym Dworcem Centralnym, ma stać się wreszcie godne europejskiej metropolii. A gmach muzeum - jak chce naczelny architekt Warszawy Michał Borowski - ma być nową wizytówką miasta, symbolem śródmieścia, wokół którego powstaną nowoczesne i przyjazne ludziom budynki i tereny zielone.

Planowanie bez planu

Pierwsze lata XXI wieku przyniosły Polsce prawdziwy boom na rewitalizację centrów miast: nowy deptak i pasaż handlowy powstanie w Giżycku; w miejscu zamkniętej kopalni w samym środku Jaworzna ma powstać ratusz i główny plac, którego dotąd miasto nie miało. W Krakowie, zaraz obok Dworca Głównego, powstaje Nowe Miasto - teren wyposażony w centrum handlowe, kina, biura, mieszkania (kompleks biurowo-mieszkaniowy projektuje znana pracownia JEMS) i tzw. Centrum Komunikacyjne, które ma usprawnić transport w mieście (powstaną tu nie tylko nowy dworzec autobusowy i tunel dla szybkich tramwajów, ale i kilka nowych ulic).

Modernizacja istniejącego już miasta to trudne zadanie: trzeba dopasować się do zastanej zabudowy, a jednocześnie poprawić komunikację i zadbać o atrakcyjną dla mieszkańców przestrzeń publiczną. To dobra wiadomość, że władze lokalne starają się dopasować centra do wymogów nowoczesności, jednak nawet najlepszy układ urbanistyczny nie będzie atrakcyjny, jeśli nie wypełni go dobra, spójna architektura. A tę budować jest trudno, bo wiele polskich miast wciąż nie ma jednolitych planów zagospodarowania przestrzennego, które decydowałyby m.in. o wysokości i charakterze zabudowy.


Nowy Szczecin | Śródodrze | Konsorcjum | Forum | Kontakt

xContent © Copyright 2003-2007 Konsorcjum na Rzecz Śródodrza.
Projekt i wykonanie: Dige Polska.
Dige Polska. Strony Internetowe Szczecin